Nie każdy pomysł powinien zostać tatuażem.I od tego zaczyna się moja praca.
Zajmuję się tym od 2014 roku. W tym czasie nauczyłem się oddzielać rzeczy, które tylko dobrze wyglądają, od tych, które naprawdę mają sens na skórze. Bo tatuaż to nie obraz, to coś, co żyje razem z ciałem.
Najbliżej mi do realizmu i mroczniejszych klimatów. Horror nie jest tu dodatkiem, tylko naturalnym kierunkiem – czymś, co pozwala budować nastrój, napięcie i detal, który nie znika po czasie.
Każdy projekt traktuję indywidualnie.
Nie pracuję na gotowych wzorach.
Nie idę na skróty.
Zamiast tego szukam formy, która będzie działać w ruchu, w świetle iza kilka lat. To często oznacza zmiany, dopracowanie, czasem odpuszczenie pomysłu, który nie spełnia swojej roli.
Nie chodzi o ilość.
Chodzi o efekt, który zostaje.
Niezależnie od tego, czy to czerń i szarość, czy kolor, liczy się spójność, głębia i technika, która to utrzyma.
Jeśli czujesz ten kierunek – możemy coś zbudować.
Jeśli nie – lepiej wiedzieć to na początku.








