Nie pracuję dla wszystkich.I nigdy nie miałem takiego celu.
Tatuażem zajmuję się od 1999 roku. Przez ten czas nauczyłem się patrzeć nie tylko na sam projekt, ale przede wszystkim na ciało, na którym ma zostać. Forma musi z nim współgrać, układać się naturalnie, a nie być czymś doklejonym na siłę. To jest dla mnie priorytet.
Nie interesują mnie szybkie decyzje ani przypadkowe pomysły. Każdy projekt przechodzi przez proces rozmowy, selekcji, czasem odrzucenia tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się dobre. Nie wszystko powinno zostać tatuażem.
Nie podążam za trendami.
Nie kopiuję cudzych prac.
Nie mówię „tak” tylko dlatego, że tak jest łatwiej.
Zdarzało mi się być docenianym na scenie i wracać z nagrodami, ale to nigdy nie było celem samym w sobie. Najważniejsze jest to, co zostaje na skórze – i to, jak będzie wyglądało za kilka, kilkanaście lat.
Tatuaż nie jest dla mnie produktem.
To decyzja, która ma sens teraz i później.
Poza tatuowaniem spełniam się również jako fotograf. To inna forma pracy z obrazem, światłem i ciałem – ale oparta na tej samej wrażliwości i podejściu do formy. Jedno naturalnie uzupełnia drugie.
Jeśli to jest kierunek, którego szukasz – możemy porozmawiać.
Jeśli nie – to też jest w porządku.














