Po wielu problemach z dostawcami sprzętu, mebli itp. ruszyliśmy 1 WRZEŚNIA 2009 roku.Zaczynaliśmy we troje: Prim, Borys i ja. Pamiętam pierwszy dzień. Nie mieliśmy nawet szyldu. Nie wierząc, że ktokolwiek przyjdzie, poszliśmy załatwiać jeszcze ostatnie sprawy papierkowe. Około południa odebrałem telefon: „Dzień dobry, stoję pod studiem, chciałabym umówić się na tatuaż, ale nikogo nie ma…”. Zdziwienie było ogromne, ale radość jeszcze większa, wiec ile sił w nogach, pognaliśmy przywitać pierwszą klientkę.
Od tego momentu, mieliśmy okazję poznać wielu wspaniałych i interesujących ludzi. Z ogromną częścią z nich, przyjaźnimy się do teraz. Dziękujemy za zaufanie i za wspólne budowanie atmosfery naszego studia, bo od początku miało właśnie być jak w rodzinie! I wydaje mi się, że się nam udało…:)